Witam wszystkich w tak pięknym dniu jak dzisiaj :) Pogoda cudna, wybrałam się na przejażdżkę rowerową po najbliższych wsiach, wsie co prawda nie przypominają już tych starodawnych wsi ale jednak kontakt z naturą robi swoje. Jeździłam dobre 5 godzin! A to wszystko dlatego, że rano stwierdziłam, że wejdę na wagę i zobaczę ile mi pokaże po świątecnzym obżarstwie... Spoglądam delikatnie a tam... Uwaga, uwaga! 62 kg! Szok! Waga mi wcześniej stała chyba z powodu zbliżającej się miesiączki. Byłam napombowana i jednocześnie wypompowana, i jak dzień w dzień wchodzą na wagę widziałam 64.5/65kg tylko złość mnie zrzerała. Miesiączka uciekła 2 dni temu, ciągle Dukan, Dukan, Dukan, świąteczne obżarstwo, Dukan i 62 kg! Cudownie, aż chce się dalej dietować i nie poddawać się ani trochę, dążyć do celu. Pozdrawiam wszystkich!
A co do przepisów, narazie katuję książkę Dukana z przepisami i co nie zrobię, to smakuje jak najgorsze ścierwo w jakimś tanim pub'ie przy autostradzie. Więc dalej piekę kurczaka w piekarniku, bez skóry tylko zmieniam przyprawy :) Chlebek Dukanowski nie wiem kiedy jadłam ostatnio. Otrębów nie ma w mojej diecie ani troszeczkę, od jutra to zmienię. Galaretka póki co nie wchodzi w grę bo mi się przejadła. Znacie może Panie i Panowie przepisy na potrawy, które moge zrobić na jakieś 3/4 dni, schować do lodówki i wyciągac jak będę głodna?
Przy następnym poście zdjęcia moje przy starcie diety i teraz. Zdjęcia 'teraz' będę robiła jutro rano także jak najbardziej aktualne. Ja widzę zmiany, 12kg. to w koncu coś, basen, 8min ABS i rower robią swoje. Sami ocenicie:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz